sobota, 1 listopada 2008

Koty...



Fid, kot który wejdzie wszędzie i zawsze będzie to idealnie skrojone na kocie potrzeby "opakowanie". Tu w taczce.

6 komentarzy:

drugi krok w chmurach pisze...

Mój wiejski kotek schował się kiedyś w piecu, a że była to późna jesień to mało mu brakowało... Rezultat: spalone wąsy i wazelina na nosie:)

Karska pisze...

Rany, to historia prawie jak z trzema zdrowaśkami! Całe szczęście z happy endem. :)

ma.ol.su pisze...

To prawda, że kot wszędzie wygląda jak byłby tu "od zawsze".
A Fidel sprytny jest: a nuż nie zostanie zauważony? i nie będzie musiał wracać do miasta.

co_zerka pisze...

przytulnie w takiej taczce :)

Nibylandka: pisze...

Śliczny :))

aga_piet pisze...

Fajoskie :)