niedziela, 23 maja 2010

Warszawa...




Wisła na wysokości Kępy Tarchomińskiej, sobota 22 maja.

Wiem, że w Warszawie sytuacja jest stabilna i na dobrą sprawę nie zagraża nam mieszkańcom, to co spotkało tysiące rodzin w innych regionach Polski. Jednak z przerażeniem wielu z nas obserwuje wysoki stan wody.

Trzy tygodnie temu byliśmy na rowerowej wycieczce do Jabłonny. Jechaliśmy wałem. Na wysokości ostatnich drzew (w głąb Wisły) była skarpa, gdzie można było sobie usiąść, zwiesić nogi w dół i odpocząć. Dzisiaj wszystko jest zalane brunatną, pełną gałęzi wodą.
Mam nadzieję, że po tegorocznej powodzi obietnice, plany będą zrealizowane w 100%. Przecież chodzi o bezpieczeństwo wielu tysięcy ludzi. Łatwiej jest przecież zapobiegać...

4 komentarze:

ma.ol.su pisze...

Tak, prawdziwą, narodową tragedię to teraz właśnie mamy.

blog niedzielny pisze...

przerazajace sa widoki takiej masy wody

Mamsan pisze...

Masz racje, woda to wielka sila a zapobiegac jest latwiej wiec mam nadzieje, ze tym razem dotrzymaja obietnic... Pozdrawiam. M

Marcin pisze...

Kto u nas dotrzymuje obietnic? U nas wiadomo, co jest nieuniknione i to by było na tyle.