środa, 11 lutego 2009

Warszawa...



Warszawskie metro, stacja Marymont.
Nigdy nie lubiłam jeździć metrem. Huk, przeciągi i strach przed "awariami". Poza tym ten tłum, masy ludzi przesuwające się, płynące do fabryki, z fabryki...
Teraz korzystam codziennie, nadal nie lubię, ale widzę zaletę - tam nie ma korków, marnotrawienia czasu, jest w miarę czysto i estetycznie. Metro powinno być rozbudowywane, ale niestety chyba władze Stolicy zrezygnowały z tej inwestycji, z tej i z wielu innych...

5 komentarzy:

ma.ol.su pisze...

Na tym zdjęciu wyglada niczym TGV.

drugi krok w chmurach pisze...

Moje klimaty...super złapany skład. Tych korków to trochę współczuję. Chociaż ja spędzam w komunikacji miejskiej 70 minut dziennie:( Mam miejsce siedzące i to mnie ratuje.

Karska pisze...

No ba! :)
Kolory nie są jeszcze takie najgorsze, chociaż gdybym miała sama projektować stacje, to oczywiście bym się bardziej wysiliła. ;) A same wagony... cóż, trochę, no nie, nie trochę, ale w całości radzieckie... tfu! przepraszam rosyjskie. Jednak nie zmienia to faktu, że to "ten" styl. ;)
A 70 minut, to jeszcze nie jest tak źle. Ja rano ok. 40 minut z przesiadką, a wieczorem nawet do 1,40 minut w makabrycznych tłumach. :(

lavinka pisze...

Moje ukochane metro ;) Może nie stacja, ale całą linia na pewno. Innej nie mam do kochania :/

Puma pisze...

świetne zdjęcie Pola !