poniedziałek, 1 grudnia 2008

Kuchnia...



Tort makowy z kremem z białej czekolady.
Przepis z fantastycznego bloga (polecam!) Liski.

Nie obyło się bez wpadek. Krem pięknie się ucierał. Dodawałam ubitą śmietanę do białej czekolady. Przy ostatniej łyżce wyłączyłam na chwile mikser, żeby wyskrobać resztki i niestety... zaczęło się ważyć. Nie ucierałam dalej, żeby nie było katastrofy.
Tort bardzo smakował. Mak w środku był niespodzianką. :)

5 komentarzy:

Puma pisze...

Pola, to jest mój najukochańszy chyba słodki wypiek i wspomnienie dziecięcych lat ;)))

Kusisz kobieto i za zmianę mojego rozmiaru to Ty będziesz odpowiedzialna !

CUDO...

ma.ol.su pisze...

Tort makowy - wspaniały jest. Odkąd przeczytałam przepis p. Rubinsteinowej (cyt. przez Barbarę Młynarską) w "Kuchni" sprzed lat, jest naszym obowiązkowym deserem wigilijnym.
Z tym, że krem jest w tym wydaniu tortu żółtkowo-maślany, i nigdy się nie warzy.

Karska pisze...

Mnie właśnie ten krem najbardziej zainteresował. :) Teraz już wiem, nie można wyłączać miksera podczas mieszania kremu i to raczej śmietanę dodaje się do masy czekoladowej, niż odwrotnie... :)

U nas w rodzinie tez jest tort makowy, ale zupełnie inny. To po prostu duuużo maku, parzonego, mielonego, z wszelkimi dodatkami - migdały, rodzynki, skórka pomarańczowa itp. na cieniusieńkim kruchym spodzie. Uwielbiam.
No i babcia (która ma dzisiaj operacje wstawienia endoprotezy kolana - proszę o trzymanie kciuków) robi obłędna strucle makowa w cieście krucho-drożdżowym. Maksymalnie maku, minimalnie ciasta - niebo w gębie. :)

ma.ol.su pisze...

Trzymam - z całej siły. I przekazuję życzenia zdrowia.

Jesze o tym warzeniu się kremów (żeby i humorek kucharki nie był zwarzony): Z mojej praktyki wynika, że raczej nie chodzi o zaprzestanie ucierania (miskowania), ale o zachowanie dość ścisłych proporcji między składnikami masy.
Tak, tak - i zawsze składnik płynny dodawany (stopniowo) do stałego.
No, to smacznego!

Karska pisze...

Już po operacji. Humor OK, nic nie boli... jeszcze.
Kciuków proszę nie puszczać. :)

Wlaśnie z tymi proporcjami, to bylo tak, że i tak dalam mniej bitej smietany, bo nie 400ml, a 375! :)
Nie ważne, tort i tak byl pyszny. Następnym razem dodam więcej rumu.
:)))

A teraz chleb się piecze. Znowu. :)