sobota, 25 kwietnia 2009

Flora...



Smutno mi.

Insekty...



Przepoczwarzanie.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Akcje GTWb...




XVIII Akcja GTWb czyli Syf w wielkim mieście.

Jak pewnie większość mieszkańców naszego kraju wie, Warszawa leży nad Wisłą, królową polskich rzek. Jest najdłuższą rzeką w Polsce, a także najdłuższą w zlewisku Morza Bałtyckiego.

Piękna, dzika, naturalna...
Mimo wysokiego zanieczyszczenia (które jednak w ostatnich latach znacznie się zmniejszyło) w jej dorzeczu znajduje się 6 parków krajobrazowych. Na terenie Warszawy tworzy piękne łęgi bogate w roślinność i zwierzęta, takie jak: sarny, łosie, bobry, dziki, nietoperze, piżmaki, zające, lisy, króliki, kuny. Niezliczone ptactwo związane z wodą: czaple, zimorodki, rybołowy, kormorany, trzciniaki, a także bieliki (które marzy mi się zobaczyć kiedyś na żywo), pliszki jak ta ze zdjęcia i wiele, wiele innych. Wbrew pozorom Wisłę zamieszkuje podobno ponad 40 gatunków ryb!
Urocze starorzecza, łachy i zakola może kiedyś uda mi się obejrzeć z bliska podczas spływu kajakiem...

Jakże przykro było mi patrzeć na zaśmiecony brzeg tej pięknej rzeki podczas pierwszego ciepłego weekendu tej wiosny. Nie zamierzałam dokumentować panującego tam syfu, śmieci same weszły w kadry...

niedziela, 19 kwietnia 2009

Ptaki...



Pierwiosnek, albo świstunka - nigdy nie wiem, który to z nich. Ma charakterystyczny, można nawet powiedzieć, denerwujący głosik. Siedzi sobie na wysokości, przeskakuje z gałązki na gałązkę i monotonnie wyśpiewuje wysokie "ćwik-ćwik-ćwik...ćwik". To już poczciwy wróbelek, albo mazurek są znacznie bardziej uzdolnieni wokalnie. Jedynie co można mu przyznać, że robi to bardzo rytmicznie. :)

Przy okazji notki o ptakach, zapraszam do podglądania sokołów wędrownych. Na razie mało się dzieje, bo wysiadywane są jaja, ale kiedy pojawią się pisklaki zaraz zrobi się ciekawiej. :)

P.S. Sprawdziłam. To zdecydowanie pierwiosnek. :)

sobota, 18 kwietnia 2009

Sprzed lat...







Przy okazji ostatnich świąt miałam okazję odwiedzić po raz kolejny miejsce, w którym nie bywam zbyt często. Nie traktuję zbyt duchowo, ale historycznie, bo ten wymiar bardziej mnie interesuje. Szczególnie legendy, ludowe opowieści, których raczej nie się nie uświadczyć w dostępnych publikacjach.

I to miejsce właśnie ma taką historię.
Podobno właściciel ziemski zgodził się wybudować na swoim terenie klasztor i obiecał, że da tyle ziemi, ile Benedyktyni zdołają przenieść olbrzymi kamień. Być może to kamień na którym widniały odciski stóp Maryi... Los tak chciał, że Ojczulkowie wśród swoich szeregów mieli prawdziwego siłacza, jak mówią - grubasa, który to zdołał przejść z owym głazem całkiem spory odcinek. I tak oto wyznaczono pokaźną działkę, położoną w uroczym miejscu, nad brzegiem jeziora Świętego.

Oficjalną historię tego miejsca znajdziecie tutaj.

Klasztor OO Benedyktynów ma swój wyjątkowy urok. Wnętrze bogato zdobione, z wieloma ciekawymi miejscami, zakątkami, śladami historii, przeplatane surowymi, klasztornymi...

czwartek, 16 kwietnia 2009

Flora...







W święta miałam okazję pobyć kilka dni na letnisku. Tam wiosna nie wygląda jeszcze tak jak w Warszawie. Jest zdecydowanie chłodniej i dopiero teraz wszystko zaczyna się budzić...

wtorek, 7 kwietnia 2009

Flora...



W kwietniu.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Makro...



Rura.

Warszawa...




Niedzielne przedpołudnie w Parku Skaryszewskim. Nad głowami koncert, ptasi.