wtorek, 30 września 2008

Niebo...



Dziura.
Wokół mnie same dziury, niestety.

Drewno...



Przy studni.

Inne...



Kurki.
Nie ptaki, nie flora...
Powinnam stworzyć więcej etykiet, np. las, albo przyroda, a na pewno powinien być osobny dział "Polska".

poniedziałek, 29 września 2008

Wiejskie klimaty...



Pustka.
Szukam pracy.

Inne stworzenia...





Gadzia sobota.
Doprawdy nigdy nie udało mi się jednego dnia zobaczyć tylu rodzimych gadów.
Pierwsze dwa zdjęcia, to żmija zygzakowata. Jedyny jadowity wąż żyjący w naszym kraju. Piękna, dostojnie sunąca zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
Na ostatniej fotce pospolity padalec. :)

środa, 24 września 2008

Flora...



Dzisiaj odkryliśmy, że spadają już włoskie orzechy... Tak, to zdecydowanie jesień.
To nasze pierwsze, własne zbiory. Drzewka mają już chyba ponad 10 lat, ale nie rodziły owoców (poza 3 sztukami dwa lata temu).
W tym roku orzechów jest sporo, ale ich wielkość pozostawia wiele do życzenia... Myślę, że wypasione sklepowe orzechy laskowe są większe od naszych włoskich. ;)

Ptaki...



Gdzieś tu nieopodal zbierają się żurawie, gęsi, kaczki... Wznoszą się, zbijają w klucze.
Niektóre lecą z odleglejszych miejsc, słychać je też nocą, jednak wszystkie obierają ten sam kierunek - południowy-zachód.
O ile wiosną, a właściwie późną zimą takie klucze cieszą, to jesienne zdecydowanie smucą. Jedyna nadzieja, że przecież tu powrócą...

Kuchnia...



Dzisiaj będzie zupełnie jesiennie.
Wpis o nastaniu kolejnej pory roku miał pojawić się już wcześniej, ale z powodu problemów z łącznością zabieram się do tego dopiero dzisiaj.

Jesienna kuchnia, to... Rydze. :)
Jakieś dwa, a może trzy lata temu założyłam sobie, że znajdę tu rydza, bo dlaczego miałyby tu nie rosnąć? Wszystko jest - młodniaki sosnowe, łąki, olsy, świerki...
W końcu znalazłam, na łące. Nie był to znaczny zbiór, bo AŻ 3 sztuki z czego tylko 2 nadawały się do konsumpcji. ;)
Później poszło już łatwiej. Zaznajomiłam się z widokiem tego "świętego grzyba", znalazłam TE miejsca i od czasu do czasu udaje się zrobić ze zbiorów skromną kolację, albo śniadanie.

To jest miks rydzowo-kurkowo-jajeczny. Można powiedzieć - królewskie śniadanie. :)

wtorek, 23 września 2008

Makro...



Kryształowe.

Flora...



Mam fazę. ;)

Akcje GTWb...



Jedenasta już Akcja GTWb - Komunikacja Miejska.
Ze strrraszliwym poślizgiem, bo z łącznością krucho, ale też i nie miejska, a wiejska, bo ciągle poza Warszawą jestem.
Niewątpliwie przemieszczanie się dwukonną bryczką jest bardzo przyjemne... latem. :) Saniami zimą pewnie też, ale w korkach jakoś trudno mi sobie to wyobrazić...
Nie cierpię przemieszczać się autobusami i tramwajami. Dzień w którym muszę korzystać z tego rodzaju transportu ZAWSZE jest "dniem świra". A to jakiś pokłócony z mydłem obok mnie usiądzie, albo spragniony ocieracz stanie, żująca dziewczyna o masywnych szczękach, krzykliwa młodzież (rany, ta obecna młodzież jest okropna ;)), starsze panie z siatami urządzają sprint, wycieczki szkolne, awarie, korki - wszystko trafia na mnie. Metro to oddzielny rozdział... Huk jaki tam panuje jest zabójczy dla mojego wrażliwego słuchu (z tego powodu też niezbyt często chodzę do kina). Dlatego wolę takie widoki...

wtorek, 16 września 2008

Niebo...

Wiejskie klimaty...



Mazowieckie.

Flora...



Między grządkami zakwitła cebula.

niedziela, 14 września 2008

środa, 10 września 2008

Kuchnia...



Z solą, albo i bez...
To pomidorki mojej produkcji - od A do Z. :)

Ptaki...



Nowe pokolenie. :)

czwartek, 4 września 2008

Kuchnia...



Zaskakujące ciasto czekoladowo-cukiniowe z GP.
Zabierałam się do niego jak pies do jeża, ale w końcu zrobiłam.
Puszyste i chyba najbardziej czekoladowe z czekoladowych ciast. ;)
Cukinii właściwie nie czuć, nie widać, smak czekolady skutecznie zabija wszelkie inne smaki.
Robiłam z połowy porcji, gdyż na ranczo mam dosyć mały prodiż i bałam się, że mi wypłynie tak, jak stało się to z drożdżowym...

Przepis:

180 g mąki i 60 g mąki pełnoziarnistej (możne być 240g zwykłej mąki - tak zrobiłam, bo tutaj pełnoziarnistej nie ma)
40 g kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki soli
110 g masła
160 g jasnego brązowego cukru (dałam zwykły, bo tutaj też nie ma)
1 cukier waniliowy
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
3 jaja
280 g cukinii startej na grubej tarce
170 g pokruszonej czekolady (w oryg. chocolate chips), u mnie była mleczna Kujawianka ;)
Na wierzch polewa czekoladowa i orzechy włoskie (w oryginale jest inaczej)


W dużej misce wymieszać mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i sol i odstawić.
Mikserem utrzeć masło z cukrem i cukrem waniliowym na puszysta
masę, dodawać po jednym jajku i dokładnie miksować. Do masy dodawać po łyżce mąki z resztą, połączyć dokładnie, dodać cukinię startą na tarce o grubych oczkach, wymieszać, dodać czekoladę i ponownie dokładnie wymieszać. Przełożyć do formy natłuszczonej i wysypanej np. mąką, wygładzić wierzch. Piec w 180st. przez 40-50 minut do "suchego patyczka".

W oryginale było -"podawać z lodami waniliowymi"... Ale to już chyba przesada. ;)

środa, 3 września 2008

Makro...



Tak, to chyba makro. ;)

wtorek, 2 września 2008

Flora...



Trawa w kolejnym wcieleniu.

Niebo...



Kolejny podglądacz... ;)