niedziela, 31 sierpnia 2008

czwartek, 28 sierpnia 2008

Sprzed lat...



Gwózdek z zawalonej szopki.
Ktoś go kiedyś wbił...
Komuś był potrzebny...
Coś na nim wisiało...

Flora...



Trawa.

Insekty...



Wypasione.

wtorek, 26 sierpnia 2008

Druty...



Bezdrucie.

Niebo...



Bez nut.

Inne...



W blasku księżyca.

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Wiejskie klimaty...



Wierzba.
Była wiosenna, teraz późno letnia.

Flora...

niedziela, 24 sierpnia 2008

Drewno...



Dawno nie było drewna.

piątek, 22 sierpnia 2008

Warszawa...



Trochę już tęsknię, chociaż wcale się nie spieszę z powrotem.
Ta opuszczona wnęka, kapliczka, była gdzieś na Marsa, budynek zdaje się przeznaczony był do rozbiórki, a szkoda, bo całkiem ciekawą miał bryłę.

Niebo...

Inne...



Opuszczone.

czwartek, 21 sierpnia 2008

środa, 20 sierpnia 2008

Akcje GTWb...



Dziesiąta Akcja GTWb - Człowiek z liściem na głowie...
czyli typy i typki, osobliwe osobistości.

Nie lubię ludzi fotografować, wręcz unikam, to temat wyjątkowo mi nie pasował... trudno. Odważyłam się i jest ludowy twórca aniołków, Jezusków, bocianów, kotków, kogutków i wszelkiego innego stworzenia. Taki rzeźbiarz, to nie raz pewnie miał liścia na głowie... :)

poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Ptaki...



Chyba już odleciały...

Flora...



Serca.

P.S. Dziękuję wszystkim za życzenia. :***

sobota, 16 sierpnia 2008

czwartek, 14 sierpnia 2008

Wiejskie klimaty...



Znowu Sierpc, ale tam jest tak pięknie...

Flora...



Sprężony.

środa, 13 sierpnia 2008

Koty...



Koci sport...
W tym roku nie odbywa się kocia olimpiada, za to 2-3 lata temu, to była istna rzeź, począwszy od żab, przez jaszczurki, ważki, ryjówki, norniki, myszy polne, szczury wędrowne, ptaki, krety na zającach kończąc. ;) Część zdobyczy udaje mi się uratować, bo czasem przynoszą zupełnie sprawne myszy (w tym roku całe szczęście tylko norniki) i zostawiają je w domu. Oczywiście muszę później sama urządzać polowanie, zaopatrzona w patyczek do płoszenia i ręcznik do łapania. :)

Kuchnia...




Kurki z jajkami, czyli pełnia lata.
A pomidorki... Pamiętacie moje siewki? Malutkie, rachityczne... :)
Krzaki wyrosły w większości przeogromne i chyba już powinnam im czubki poobcinać, bo będą tak rosły do zimy. ;) Wisi na nich cała masa pomidorków koktajlowych, dopiero zaczynają dojrzewać.
Kurek sama nie zbierałam, susza była, więc w pobliżu nic nie rośnie. Miejscowi znają miejsca gdzie coś można znaleźć i jeden dobry człowiek przyniósł nam za 10zł pół reklamóweczki tych żółtych cudeniek.

Pogoda się zepsuła. Wczoraj wieczorem było nieznośnie gorąco, duszno, a ja na dodatek do pierwszej w nocy parzyłam szynkę, sauna normalnie. Wyrób jeszcze nie jest taki jaki być powinien, wciąż za kruche wychodzi, rozpada się, otoczka z galaretki nie trzyma się kupy, ale smak jest super. Może jutro będzie wyglądać lepiej, to wrzucę fotkę.

Niebo...

poniedziałek, 11 sierpnia 2008

Flora...



Bagienna kompozycja.

Wiejskie klimaty...



Prześwietlone jezioro.

niedziela, 10 sierpnia 2008

piątek, 8 sierpnia 2008

Inne...




Dzisiaj zaczyna się Olimpiada w Pekinie. Nie mam w ranczowym archiwum żadnych odpowiednich zdjęć dotyczących rywalizacji sportowej, a tym bardziej zdjęć spod Muru
Chińskiego. ;) Dlatego wrzucam dwa ujęcia z zeszłorocznego Rajdu Orlenu.
W stosunku do tej Olimpiady mam mieszane uczucia. Może nie do samej imprezy, ale oczywiście do miejsca, wiadomo o co chodzi... Serce mam sportowca, kilka ładnych lat spędziłam na treningach, obozach, stadionach, ale przecież jestem człowiekiem, który rozumie potrzeby i prawa innych ludzi, LUDZI, nie mrówek...

Sprzed lat...



Dworkowe drzwi.

Makro...



Płyta.

czwartek, 7 sierpnia 2008

poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Inne stworzenia...



Od lewej: adorator z wyjątkowo okazałym porożem, pani sarna i jej tegoroczne młode - aż 2 sztuki. Taki oto widok wczoraj mieliśmy. Młode jadły i harcowały, kozioł pilonował wybranki, która co chwilę zerkała na swoich potomków.
Przełom lipca i sierpnia to okres godowy u saren. Czasem w nocy tak szczekają, że spać się nie da. :)

Wiejskie klimaty...





Czy ktoś pamięta jeszcze takie żniwa?
Ja nie, nie mam prawa pamiętać, bo na żniwach byłam chyba tylko raz, a może dwa jako dziecko w formie atrakcji szkolnej czy wakacyjnej. Raczej wakacyjnej, bo szkolnej to pewnie były wykopki z racji terminu. ;)
Ale kiedy tak patrzyłam wczoraj na te żniwa (Skansen w Sierpcu), to wydawało mi się że właśnie takie pamiętam... snopki słomy, stogi wielkie pod samo niebo i rżysko, i ziarno... Dla mieszczucha - pięknie.

niedziela, 3 sierpnia 2008

Inne...



To był okonek. :)

Wiejskie klimaty...



Jeszcze przed żniwami...

sobota, 2 sierpnia 2008

Flora...



W zamian za dubel bagienny śliczne nenufary (jak w Gierłoży).

Nie mogę znaleźć czasu na bloga. Przepraszam też, że do nikogo nie zaglądam, ale łączność tutaj jednak nie jest najlepsza, a poza tym każdy dzień jest pełen zajęć i nawet na wyprawy w teren nie mam czasu. Poprawię się, obiecuję. ;)))

Inne...



Sąsiedzi do nas zaglądali z góry. ;)

Niebo...



Powstańcom.

P.S. Trochę się spóźniłam, ale to był dziwny i zwariowany dzień...