poniedziałek, 30 czerwca 2008

Makro...




Makro warsztatowe.
Piły, frezy...

sobota, 28 czerwca 2008

Warszawa...



Park Ujazdowski.
Kamienny mostek zaprojektowany przez Williama Lindleya.

piątek, 27 czerwca 2008

czwartek, 26 czerwca 2008

Kuchnia...





To jest coś ekstra. Chrupiące paszteciki drożdżowe. Farsz - mięso z wywaru (raczej mniejszość), pieczarki, cebula, sól (vegeta) + dużo pieprzu.

Ciasto:
2 szklanki mąki
12-15g drożdży
1 łyżka cukru
1 jajko
1 żółtko
ok. 40g stopionego masła
1/4 szklanki mleka
sól

Z drożdży, cukru, łyżki mąki i kilku łyżek mleka nastawić "zaczyn".
Kiedy wyrośnie wlać do mąki, posolić, dodać jajka - wyrabiać. Jeżeli będzie zbyt twarde dodać mleko. Kiedy już się ładnie wyrobi (ręcznie :)) i będzie gładkie stopniowo dodawać stopione masło i dalej wyrabiać. Ciężko wchłania się to masło, ale warto trochę się pomęczyć. :)
Ciasto wsadzić do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia. Kiedy podwoi swoją objętość, rozciągnąć je na placek o grubości mniejszej niż 1cm, nałożyć farsz i zawinąć. Przełożyć na blachę wysypaną mąką. Posmarować masłem i poprzekrawać na plastry, ale ich nie rozdzielać. Piec w ok. 180st. ok. 25min.
Po pierwsze zapach który się rozchodzi w kuchni jest obłędny, zupełnie jak z piekarni. Po drugie - niebo w gębie! :)))
Do tego była zupa - botwinka, ale jakaś taka mało fotogeniczna. ;)

Warszawa...



Też chciałabym mieć TAKIE drzwi...

Makro...



Kropelki w promieniach słońca.

środa, 25 czerwca 2008

Kuchnia...



Nie mam ostatnio głowy ani do zdjęć, ani o słów. Pora chyba wybrać sie na urlop.
Kiedy? Jak? Bo "gdzie" to wiem... :)

Wczoraj chodziło za mną "coś słodkiego". Przeglądałam przepisy i już, już miałam się zabrać za wypiek, ale taki leń mnie ogarnął, że zakończyło się na przeglądaniu zdjęć. ;) To jest ciasto na jogurcie (ciasto na kubeczki czy jakoś tam). Przyznam, że wygląda dużo lepiej niż smakuje...

Flora...



Glistnik jaskółcze ziele.
To taka popularna roślina, która podobno usuwa kurzajki. :)

Makro...



Miód.

wtorek, 24 czerwca 2008

poniedziałek, 23 czerwca 2008

niedziela, 22 czerwca 2008

Kuchnia...




Oponki.
To kolejny smak, który wydawało mi się, że znam z dzieciństwa. Ale jednak nie.
Przepisów na oponki jest cała masa. Jedne na twarogu, inne na serku homogenizowanym, jedne z masłem inne znowu bez... I weź tu człowieku się zdecyduj. ;)
W końcu zrobiłam po swojemu, znaczy na oko. ;) Wyszły bardzo smaczne.

2 jajka
5-6 łyżeczek cukru
cukier waniliowy (16g)
1 łyżka miękkiego masła
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
serek homogenizowany waniliowy (np. Darek, 135g)
mąki "ile zabierze"

Oddzielić żółtka od białek. Z białek ubić pianę. Żółtka ukręcić z cukrami, dodać masło, serek, na końcu pianę z białek. Do gładkiej masy dodać mąkę i proszek do pieczenia. Wyrabiać ręcznie, podsypywać mąki tak żeby nie kleiło się do rąk, wałka, blatu itp. Rozwałkować na ok. 0,5cm i wykrawać koła (np. dużym kieliszkiem od wina), a następnie w środku małe kółeczka (np. kieliszkiem do wódki).
Smażyć na oleju. Podawać z cukrem pudrem.

sobota, 21 czerwca 2008

Ptaki...



Zdjęcie z końca maja, tu mazurki dopiero budowały gniazdko, zaraz nad moim balkonem. :)



Rodzic patrolujący teren. :)



A dzisiaj nauka latania. :)
Jest ich chyba z 5 lub nawet 6 sztuk, plus rodzice (chociaż nie jestem pewna czy Pan Mazurek bierze udział w wychowywaniu). Latają i ćwierkają domagając się jedzenia... Czyli za oknem - kocia telewizja. ;)

Druty...



Nadwiślańskie druty o zachodzie słońca. Piękne. ;)

Dźwigi...

piątek, 20 czerwca 2008

Akcje GTWb...






Ósma akcja GTWb - Pocztówka z Warszawy, a właściwie Antypocztówka.

Miało być ładnie, zachęcająco... ale jak postałam sobie w korku ostatnio, to przyszedł mi na myśl taki właśnie pomysł - antypocztówki. ;)
Cóż pisać - wszytko widać - dużo nas w Warszawie, a mostów mało...

czwartek, 19 czerwca 2008

Inne...



Głową muru nie przebijesz.
A u mnie mur za murem...

(mury kościoła przyszpitalnego na ul. Lindleya, Warszawa)

Warszawa...



Światłość.

środa, 18 czerwca 2008

Warszawa...



Tak, to Warszawa. Wzrusza mnie ten widok.
To chyba jedno z ostatnich gospodarstw na Białołęce. Trzyma się dzielnie, gdy wokół rosną kolejne osiedla. Kiedyś (zimą) na tym polu znalazłam ścieżkę wydeptaną przez sarny. Teraz też jest, ale mniej widoczna. Wiosną urzędują tam bażanty.
Nie chcę wieżowców na Białołęce, przeraża mnie degradacja środowiska, brak szacunku dla natury, dla żyjących tu odwiecznie zwierząt...

Druty...



Ktoś tu nie bardzo umie robić na drutach... albo tylko zgubił ścieg. ;)

Ptaki...



Pliszka żółta.
Wczoraj widok tego ptaszka mocno mnie zaskoczył. Byłam przekonana, że wszystkie inne niż szare pliszki mieszkają na terenach górzystych, a tu proszę! Doczytałam i wszystko się zgadza, pliszki żółte często występują blisko zbiorników wodnych. Tę spotkałam nad Wisłą.

wtorek, 17 czerwca 2008

Warszawa...



Zmienia się.
Jeden potwór zakryty drugim potworem, do tego masa zniszczonego badziewia, oblepiona bilbordami - jak połatany stary łach. Szkoda, że samo Centrum (chodzi mi głównie o okolice Dworca Centralnego) tak właśnie wygląda... Zdjęcie wykadrowałam, tak żeby widza nie bolały oczy. ;)

Ptaki...



Perkoz dwuczuby.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Niebo...



Wczorajsze.

niedziela, 15 czerwca 2008

sobota, 14 czerwca 2008

Inne...



Z powyłamywanymi... Nie, z powyrywanymi.
Zrobiłam sobie kuku, ale aż mi się śmiać chce w jaki sposób. Cóż, paznokieć w połowie zerwany, a w połowie na swoim miejscu. Wygląd okropny. Całe szczęście jest opatrunek i sama nie muszę na to patrzeć.

Wiejskie klimaty...

Warszawa...



Przy Chmielnej - na sprzedaż. Ktoś reflektuje? ;)

Koty...



Bandziorno.
Kiedyś przychodził do nas kot - Bury. Najpierw to była skóra i kości, a po paru miesiącach piłka na krótkich nóżkach. :) Najpierw nieufny, w ogóle nie wchodził na teren gdy widział człowieka. Z czasem przyzwyczaił się do naszej obecności, aż w końcu o stałych porach domagał się wystawienia misek. To był wolny, doświadczony życiem kocur. Tolerował naszą bandę, chyba tylko dlatego, że uważał ich za "nieszkodliwych", a banda patrzyła na niego jak na "ufo". :)
Bury pewnego roku przestał przychodzić... A teraz zagląda do nas Bandziorno, który na 100% jest potomkiem Burego. :)

piątek, 13 czerwca 2008

Flora...



To chyba rzeżucha łąkowa.

Druty...



Nadwiślańskie.

czwartek, 12 czerwca 2008

Niebo...



Przed meczem.
Teraz powinien deszcz padać...

Kuchnia...



Dzisiaj na szybko. Bakłażan. Beszamel. Muszelki. Parmezan (a raczej "coś w stylu").

środa, 11 czerwca 2008

Niebo...

Flora...

Inne stworzenia...



Też bym się porelaksowała w jakimś bajorze. ;)

wtorek, 10 czerwca 2008

Wiejskie klimaty...



Trochę chłodku w ten upalny czerwcowy dzień.

Insekty...



Idealne ubarwienie. :)

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Warszawa...





Trochę Kamionek, trochę park Skaryszewski. Właściwie nie wiem czy ul. Międzynarodowa dzieli park, w każdym razie miło było odwiedzić tereny gdzie w każdy czwartek, lata temu, ganiała nas na przełaje trenerka. ;)